Quake Live - sieciowy orgazm po raz kolejny. Ale za darmo!

Autor: Adrian Kwiatkowski, 15 maja 2009 19:41:02

Quake Live

Kto z obecnych na Sali zna grę Quake niech podniesie rękę. Wszyscy? No prawie. Tego Pana w drugim rzędzie proszę o wyprowadzenie. No, teraz lepiej. Obecnie chyba nie ma gracza, który by nie wiedział co oznacza to słowo na rynku gier komputerowych.  Marka stworzona przez Janka Carmacka i id Software zapisała się w annałach tej branży na wieki.
Niedawno Janek wypuścił nam darmową wersję Quake’a – Quake Live. Czy znowu tysiące graczy będzie nałogowo grało? Czy wielu z nich straci przez to pracę? Ilu umrze z głodu i wycieńczenia niczym azjatyccy gracze World of Warcraft? Zapraszam do recenzji.


Na nową produkcję id spojrzę z pozycji wieloletniego gracza Quake 3 Arena.  Spędziłem sporo godzin z „Kwakiem” (ku niekoniecznej aprobacie nauczycieli w szkole i rodziców ) i muszę przyznać, że z niecierpliwością czekałem na Live’a.

  Zacznijmy od instalacji, która polega na… ściągnięciu małego instalatora, kliknięciu na nim i odczekaniu 5 minut. Wcześniej oczywiście musimy się zarejestrować na  QuakeLive.com, ale to już szczegóły.
  Po tej, jakże długiej i wyczerpującej instalacji, czeka nas treningowy mecz z botem płci biuściastej, o wdzięcznym imieniu Crash. Przeprowadzi z nami krótki tutorial i da nam parę zadań do wykonania, dzięki którym oceni nasze umiejętności. Potem jeszcze czeka mały meczyk z nią (który trzeba wygrać – inaczej nie pójdziemy dalej) i już droga do fragowania świata jest dla nas otwarta. W między czasie na nasz komputer są ściągane pliki QL’a, więc nie mamy się o co martwić. Już pomijam takie rzeczy jak ustawienia klienta – grafiki, klawiszy etc., gdyż:

A)   Wyjadacz i tak napisze cały config od podstaw,
B)   Nie-wyjadacz zaakceptuje takie ustawienia jakie nam sugerują,
C)   Osobam która miała styczność z "Kwakiem" - ustawi to co chce z poziomu menu.

A tak poza tym wiele tutaj różności nie ma.
Skoro już mamy konfigurację za sobą, po pierwszym meczu Crash stwierdziła, że jesteśmy hardcorem/do bani, pora na granie z resztą uzależnionych freaków, których jest dość sporo.

  Przejdziemy tutaj do innowacyjności Quake Live, jaką są: statystyki. Tak jest . Magiczne cyferki i odznaczenia przez które wielu się onanizuje z radości. Pokazują one:

- Member Since: od kiedy gramy w QL
- Time Played: ile czasu graliśmy w sumie
- Last Game: kiedy ostatni raz graliśmy
- Wins / Losses: mecze wygrane / przegrane
- Frags / Deaths: ile fragów zdobyliśmy / ile razy zginęliśmy
- Hits / Shots: ilość trafień / strzałów
- Accuracy: procentowy współczynnik celności

Pozwalają one na dostosowanie poziomu graczy do naszego. To znaczy, że nie wylądujemy przypadkiem z czołówką sceny na serwerze i nie będziemy mogli się ruszyć.  Gra zawsze stara się nam proponować mecze z osobami na podobnym poziomie, przez co granie sprawia przyjemność, a jeśli przegramy to winni jesteśmy tylko my.
Po każdym meczu nasze statystyki są aktualizowane i w każdym momencie możemy na nie spojrzeć. Mamy także listę z kim ostatnio graliśmy – wraz ze szczegółami typu: jaki to był mecz, które miejsce zajęliśmy, ile fragów kto zdobył, jak długo trwał. Przydatna sprawa.
  Drugą innowacyjnością (jak na światek Quake’a) jest system przyjaciół. Jeśli dodamy sobie jakąś osobę jako Frienda, to możemy zobaczyć czy jest online, jeśli tak – gdzie gra i łatwo dołączyć do takiego serwera. Bardzo fajna i przydatna sprawa, bo nie trzeba, jak kiedyś, podawać sobie numeru IP serwera na którym chce się grać – 2 kliknięcia i gramy.
  Skoro już o graniu wspomniałem, przejdziemy do tej najważniejszej części. Jak wiadomo (albo i nie), Quake słynął z tego, że przyciągał genialnym multiplayerem, który był prosty i satysfakcjonujący. Jeśli odpowiadała wam część trzecia – Live’a pokochacie.  Fizyka wręcz identyczna, co pozwala na zastosowanie tych samych sztuczek co w Q3A. Musze przyznać, że sprawia to tyle samo, jeśli nie więcej, funu co parę lat wcześniej.
  Ok, Ale w co możemy grać? Otóż możemy grać w to co kiedyś: Team Death Match, Free For All, Capture The Flag, Clan Area, Duel, InstaGib. Chyba wszystkim są te tryby znane, jeśli nie to pokrótce wytłumaczę:
TDM – czyli gra drużynowa – który team więcej fragów zdobędzie, ale uwaga! Graczy z własnego teamu też można skrzywdzić i wtedy nasz wynik pomniejszamy. Drużyna nie będzie zadowolona.
FFA – każdy na każdego, wiele filozofi nie ma – zabijaj i nie daj się zabić.
Capture The Flag – kolejna gra drużynowa, tyle że tutaj musimy z bazy przeciwnika zabrać flagę i donieść ją do własnej bazy. Sprawa banalnie prosta poza jednym haczykiem – przeciwna drużyna chce zrobić to samo.
Clan Arena – Coś jak TDM, ale nie respawnujemy się tutaj. Drużyna przegrywa jeśli wszyscy jej członkowie zginą. Gra się na rundy – jak w Counter Strike
Duel – czyli pojedynek jeden na jednego. Wiele tłumaczyć nie trzeba
InstaGib – Bardzo popularna modyfikacja znana z Q3A. Mamy do dyspozycji tylko Rail Guna i nieskończoną ilość amunicji. Do tego nie ma power upów i jeden strzał zabija.  Występuje w mieszance z pozostałymi trybami np.: InstaGib Duel, czy FFA.
  No to mamy tryby gry. A gdzie będziemy grać? Otóż będziemy grać na mapach znanych z oryginalnego Quake 3 Arena i dodatku Team Arena. Jest to wspaniała wiadomość dla osób zakochanych w q3dm6, czy q3dm17, gdyż wszystkie te mapy są w QL – trochę inne tekstury mają gdzieniegdzie, ale to nie zmienia gameplaya. Skoro już zacząłem o mapach… Tak właściwie to poza teksturami zmieniło się coś jeszcze – na arenach pojawiły się miejsca reklamowe. Tak tak – dlatego Quake Live jest darmowy. Obecnie jeszcze nikt nie pokazuje się na bannerach, ale niedługo podcas fragowania powinniśmy widzieć np.: reklamę nowych fraggin-awesome płatków śniadaniowych od Nestle. Według mnie – cena akceptowalna jak na tak dużą dawkę dobrego grania. Do tego dostajemy obraz, w jakim kierunku będzie szła komputerowa rozgrywka. Będziemy grać za darmo, w między czasie będą nam się ściągać pliki z nowymi mapami, czy innymi gadżetami, a w przerwie np.: obejrzymy reklamę Pepsi.
  Przejdźmy teraz do aspektów technicznych. Zaczniemy od grafiki. Na wstępie poproszę o opuszczenie pomieszczenia te osoby, które oczekują efektów jak w Crysisie. Nie – tego tutaj nie uświadczycie. Grafika jest bliźniaczo podobna do tego, co mamy w Quake 3 Arena. Ani lepiej, ani gorzej… chociaż… no trochę gorzej jest – nie ma krwi! Gdzie te piękne czerwone fontanny gdy się Railem ustrzeliło kogoś w powietrzu… Zostało to zastąpione jakimś efektem pseudo wybuchu, czy coś, który bardziej pasuje do Star Treka niż do Quake’a. No ale cóż, jak nie ma krwi, to można obniżyć próg wiekowy i więcej graczy może grać. Do tego, to że grafika nie potrzebuje komputera za 5000 zł, ma też swoje zalety – można grać komfortowo nawet na sprzęcie z roku 2001. 
Co do dźwięku to za wiele się wypowiadać nie można. Odgłosy broni znane z dziadka - Q3A, a muzykę i tak każdy wyłącza. Ale w przerwach między graniem miałem okazję posłuchać – utwory bardzo podobne do tych z protoplasty, pasujące do klimatu.  Więcej nie ma co pisać, bo jakiegoś szału tutaj nie ma, ale źle też nie jest.

Właściwie na tym można by zakończyć tą, jakże krótką recenzję. Dlaczego? Gdyż Ci co znają Quake, wiedzą czego się spodziewać, a Ci co nie znają - wyczytają z tej recenzji informacje, które albo zachęcą, albo i nie do nowej produkcji id Software. Obecnie Live ma jeszcze status Beta i wciąż parę rzeczy jest poprawianych. Jednak już można komfortowo grać bez czekania w kolejkach, jak to było na początku.

Komentarzy do artykułu: 0
Oceń artykuł w skali 1-10:
Strona 1 Strona 2

Komentarze

Nie ma jeszcze komentarzy - dodaj pierwszy!

© TechWorks 2005-2011. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Projekt: Ratyodesign